Fotografia prasowa się zmienia

Jeszcze pięćdziesiąt lat temu fotograf, który relacjonował wojnę wraz z żołnierzami siedział w okopach, groziła mu śmierć, ale wizja doskonałego ujęcia i potrzeba przekazania tragicznych informacji była najważniejsza. Dzisiaj świat takie informacje mocno filtruje, a fotograf prasowy to człowiek, który siedzi w hotelu i używa teleobiektywów, nie pojawia sie w ogniu walk, robi raczej sucha i często bezwartościową dokumentację z konkretnych wydarzeń. To oczywiście sygnał, że świat w fotografii mocno się zmienia. I tak jest rzeczywiście, przykre to, tym bardziej, że nierzadko w reportażu to obraz jest idealnym oddaniem faktycznych dramatów.Co ciekawe, nie tylko reportaż wojenny ze strefy wielkich konfliktów został mocno ewoluowany. Jeśli sie przyjrzeć większości mediów drukowanych, to na okładkach dzienników są coraz słabsze zdjęcia. Wynika to z potrzeby szybkiego przekazywania formacji, a co za tym idzie, na wdrażanie nowych mechanizmów do prac redakcji. Co charakterystyczne, za tym wszystkim stoją ograniczenia czasowe, a te nigdy nie sprzyjają przygotowaniu idealnej fotografii. I tym samym widujemy coraz bardziej niedbałe kadry. To w dalszej kolejności wpływa na jakość sztuki reportażu, dzisiaj widując takie fotki każdy myśli, że zrobić sam potrafi zdjęcia na podobnym poziomie. I często ma rację.